piątek, 15 grudnia 2017

Ostatnia aktualizacja:08:59:31 PM GMT

Lokalizacja: Teatr Recenzje spektakli Letnia Scena: Moja droga B. – recenzja (foto)

Letnia Scena: Moja droga B. – recenzja (foto)

10072013_017Moja droga B. wzrasta na dobrym gruncie, bazuje bowiem na epistolograficznych zapiskach Krystyny Jandy. Taki gatunek już z góry gwarantuje intymność, szczerość, wylewność, dotykanie obszarów zazwyczaj skrywanych. Listy zapewniają także mnogość tematów, poruszanych kwestii; w nich mówi się o wszystkim. Spektakl obrazuje właśnie tę szeroką gamę możliwości.

Z jednej strony mamy sceny komediowe, puentowane salwami śmiechu na widowni. Mówi się o tematach błahych, absurdalnych, codziennych. Nie brakuje jednak obwarowań zabarwionych pejoratywnie, smutku, nostalgii. Czasem wbija się kij w mrowisko, rozdrapuje żyły. To zasługa Marka Koterskiego odpowiedzialnego za adaptację, scenariusz i reżyserię. Umiejętnie wyłuskał on i połączył zupełnie skrajne problemy. Mamy wizytę w salonie piękności, wyjazd nad morze, ale i maltretowane dzieci czy poronienie cesarzowej. Wszystko jednak nie zostaje wrzucone do jednego worka, ale podane tak, by skupić uwagę na każdym epizodzie, by wszystkie mogły odpowiednio wybrzmieć. To już sprawka Małgorzaty Bogdańskiej, która dźwiga scenicznie ten monodram. Wydaje się, że unosi go całkiem sprawnie, manewrując pomiędzy zupełnie odległymi emocjami i stanami. Można zarzucić jej tylko, że zbyt często krzyczy, a to zabieg w tych okolicznościach zbędny – odbiorca i tak jest w stanie odpowiednio pojąć prezentowane zagadnienia. Przydałoby się też więcej autentyczności w scenach płaczu, ale to tylko drobne mankamenty. Poza tym jest profesjonalizm, elastyczność, barwność, umiejętność zaciekawienia.

Moja Droga B

Szczególnie wartą uwagi jest scena mówiąca o problemach aktora. Ten autotematyzm przeradza się w ekshibicjonizm i to nie tylko Jandy, ale i Bogdańskiej, choć właściwie każdego, kto staje na scenie. Ładnie tutaj deklamuje się o nadwrażliwości, szeroko (niemalże do granic możliwości) rozwiniętym emocjonalizmie, spalaniu, a także przysłowiowym zużyciu materiału. Postawione zostaje ważne pytanie – czy słusznie aktor cały przepełniony jest rolą, żyje nią, pozwala jej się zawładnąć i pragnie uzyskać ponadprzeciętną wiarygodność, wycieńczające zespolenie z odgrywaną postacią.

Janda, Bogdańska, Koterski to jak widać całkiem sprawna triada, która pragnie wzruszać i rozweselać, nie stroniąc od dowcipów i poważnych tematów.

/fot. Marcin Bałczewski

Zobacz takze:

- Letnia Scena: Iwona, księżniczka Burgunda (foto)

- Letnia Scena 2013 - program, informacje

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież