poniedziałek, 20 listopada 2017

Ostatnia aktualizacja:10:59:16 AM GMT

baner_2180x400_px

Lokalizacja: Teatr Recenzje spektakli Letnia Scena: Iwona, księżniczka Burgunda (foto)

Letnia Scena: Iwona, księżniczka Burgunda (foto)

03072013_010Gombrowicz wystawiany jest nieczęsto. To kąsek trudny do ugryzienia. Mimo całej swej wielowymiarowości, skomplikowania powinien być przedstawiony z lekkością. W wersji Olega Żiugżda chyba trochę tej finezji zabrakło.

Rzeszowskie Stowarzyszenie Inicjatyw Artystycznych „Pełna Kultura” w swej interpretacji akcję umieszcza w piaskownicy, ten dziecięcy fort staje się królewskim dworem, miejscem wszystkich wydarzeń. Pomysł to intrygujący, z potencjałem uwypuklania groteski i obnażania konwenansów. Postaci są tożsame z Gombrowiczowskim dramatem, tutaj dodatkowo jakby powielone i wyolbrzymione. Obok aktorów pojawiają się bowiem pluszowe kukły, artyści zamieniają się w dzieci, bawią, przybierając maski, oblekając się w Formy. Lalki te posiadały ogromną moc i siłę, wydaje się jednak, jakby nie została do końca spożytkowana.

O grze aktorskiej w tym wydaniu wypowiadać się zatem niełatwo. Z jednej strony wydawała się nieco zmanieryzowana, pretensjonalna. Częściowo wymuszała to konwencja, w całej swej krasie mogło to jednak uwierać, pozostawiać wrażenie skąpego zaangażowania. Najbardziej intrygowała główna postać, czyli małomówna Iwona bez zalet, grana przez Martę Bury. Szykanowana, traktowana przedmiotowo, przepychana z kąta w kąt prawdopodobnie najbardziej dotykała przybyłych. Była lekka, efemeryczna, niczym zbudowana ze szkła. Zdania przez nią wypowiedziane można zliczyć na palcach, mimo to potwierdziła, że nie była tam obiektem przypadkowym. Pozostali trzej aktorzy – Kamila Olszewska, Tomasz Kuliberda i Paweł Pawlik – mimo swych scenicznych harców nie potrafili wystarczająco ująć widza, ich starania posiadały w sobie zbyt małe pokłady charyzmy.

Iwona, księżniczka Burgunda

Najważniejsze jednak chyba udało się osiągnąć. Niemrawa Iwona charakteryzowała się większą mocą i siłą, niż król, królowa czy książę. Hierarchizacja została obnażona, mechanizmy i konwenanse kulały, na pierwszy plan wyrywała się relacyjność, wielkość nieoczekiwanych pożądań. Pomogła w tym z pewnością wyżej rzeczona scenografia – prosta, ale bezpośrednia, dokonująca hiperboli przekazywanych treści. Zabawa wyszła na pierwszy plan, zabawa dość tragiczna, bowiem przeprowadzana na drugim człowieku. Ten dramatyzm przeplatał się z farsą. Szczególnie umiejętnie obrazuje to końcowa scena pogrzebu. Jest wartka i błyskotliwa, umiejętnie dociera do widza.

Ogólne wrażenie pozostaje rozmyte. Spektakl prześlizgnął się przez palce, nie pozostawiając trwałych odcisków. Nie można wobec „wony wystosować konkretnych, uderzających zarzutów, wpasowała się ona bowiem w obszar pomiędzy, utknęła w zawieszeniu poprawności. Gombrowicz powinien porywać, mieszać w trzewiach, doprowadzać do zawrotów głowy. Ja z teatru wychodziłam natomiast raczej niewzruszona.

Rzeszowskie Stowarzyszenie Inicjatyw Artystycznych „Pełna Kultura”
Witold Gombrowicz
Iwona, księżniczka Burgunda (dziecięce zabawy na wolnym powietrzu)

Adaptacja i reżyseria: Oleg Ziugżda
Scenografia: Lesya Luchko
W spektaklu wykorzystano utwory Fryderyka Chopina
Występują: Marta Bury, Tomasz Kuliberda, Kamila Olszewska, Paweł Pawlik

Zobacz także:

- Letnia Scena 2013 - program, informacje

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież