środa, 18 października 2017

Ostatnia aktualizacja:10:59:16 AM GMT

Lokalizacja: Teatr Recenzje spektakli Impro Atak! W pogoni za Haroldem - recenzja

Impro Atak! W pogoni za Haroldem - recenzja

wpogoniImprowizacja teatralna pod postacią spektaklu „Impro Atak” na stałe weszła już do repertuaru Teatru Nowego im. K. Dejmka. Przedstawienie oparte na odgrywaniu przez aktorów ról oraz sytuacji wymyślonych chwilę wcześniej przez publikę to przecież za każdym razem wyśmienita i nieprzewidywalna zabawa dla obu stron – aktorów i widowni. Nic więc dziwnego, że po sukcesie tej improwizacji artyści z Teatru Nowego postanowili podnieść poprzeczkę i pokusili się o przygotowanie znacznie dłuższej formy improwizowanej wystawiając „Impro Atak! W pogoni za Haroldem”.

Kim jest tytułowy Harold? Harold to właśnie nazwa długiej formy improwizowanej, która przyszła do nas ze Stanów. W zarysie forma ta przebiega według schematu, w którym po scenie otwarcia następują serie dwuosobowych scen przeplatanych grami grupowymi i zwieńczonych zamknięciem. Wszystko startuje od słowa – inspiracji rzuconej aktorom przez widownię, a poszczególne scenki luźno wykorzystują to hasło i najczęściej łączą się ze sobą w jedną historię. Wyobraźcie więc sobie, że na naszych oczach powstaje ad hoc, bez scenariusza, bez zarysu fabuły i bez rekwizytów pełnowymiarowy spektakl. W dodatku taki, który zarówno od publiczności, jak i aktorów wymaga niemałej wyobraźni i zaangażowania.

Nie inaczej jest z Haroldem wystawianym na deskach Teatru Nowego. Obsada w składzie Kamila Salwerowicz, Lilu, Piotr Gawron – Jedlikowski, Janek Jakubowski i Jacek Stefanik pogoń za Haroldem rozpoczyna od….rozgrzewki dla siebie i widzów (w końcu gonitwa wymaga kondycji). Co za tym idzie, od początku zostajemy wciągnięci w kilka teatralnych gier, które pozwalają nam otworzyć się na wrażenia płynące potem ze sceny. I tu spory plus dla aktorów za to, że przeprowadzone z widownią gry są różnorodne, również w porównaniu do tych wykonywanych w trakcie przedstawienia „Impro Atak”. Dopiero zaś po tym wstępie zaczyna się właściwa i najbardziej interesująca nas część spektaklu. Z widowni leci hasło, obsada zaczyna pracować na pełnych obrotach i idąc za skojarzeniami tworzy przed nami kilka różnorakich scen.

Scen, które zaskakują abstrakcyjnością oraz bawią sporą dawką komizmu sytuacyjnego i słownego. Artyści muszą bowiem podążać za tokiem myślenia swoich kolegów, dostosowywać się do tego, co akurat wydarzyło się na scenie, a jednocześnie mieć na uwadze hasło główne i pilnować, by domknąć fabułę. Wszystko to stanowi nie lada wyzwanie, które obsada Teatru Nowego odważnie podejmuje i dobrze na tym wychodzi. Aktorzy są bowiem kreatywni i potrafią zadziałać na naszą wyobraźnie. Spektakl ma też tempo, które utrzymuje się przez cały czas, dostarcza nieprzewidzianych zwrotów akcji oraz wywołuje salwy śmiechu, przed którymi momentami nie potrafią uciec nawet sami występujący. O dziwo, w miarę upływającego czasu obsadzie faktycznie udaje się też spiąć wszystkie wydarzenia jakąś jedną klamrą i zakończyć przedstawienie.

Całość „Impro Atak! W pogoni za Haroldem” ogląda się więc z uwagą, tak by nadążyć za wszystkimi wydarzeniami i nie uronić nic z lecących ze sceny żartów, a jednocześnie z dużą przyjemnością. Oczywiście kierunek w jakim wszystko się potoczy zależy od aktorów, ale to my jako widownia nadajemy temu impuls, dobrze więc, jeśli na przedstawienie idziemy z otwartą głową.

Sama zaś improwizacja w Teatrze Nowym to ewidentnie sztuka, która służy totalnej rozrywce i poprawie nastroju. Powinna spodobać się fanom „Impo Atak”, a tym, którzy nie brali jeszcze udziału w podobnej formie na pewno dostarczy całkiem nowych wrażeń.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież