środa, 08 lutego 2012

Ostatnia aktualizacja:06:55:56 AM GMT

Lokalizacja: Teatr Recenzje spektakli Kochanowo i okolice w Teatrze Powszechnym - recenzja

Kochanowo i okolice w Teatrze Powszechnym - recenzja

Za nami prapremiera sztuki Przemysława Jurka nagrodzonej w drugim konkursie komediopisarskim organizowanym przez Polskie Centrum Komedii. „Det” metalowy zespół, zobowiązuje się do zagrania na dożynkach – czy w ten sposób stoczy się na dno, czy koncert stanie się dla muzyków przepustką do kariery? Perypetie artystów zaprezentowane na deskach Teatru Powszechnego śmieszą do łez.

Sztuka „Kochanowo i okolice” opowiada historię czwórki przyjaciół, metalowców po 30-ce. W czasach studiów nie udało im się zrobić kariery w show biznesie. Mieli okazję, z której nie skorzystali. Mimo upływu lat, powrotu do rodzinnego miasteczka i ustatkowania się, nie przestali marzyć, wciąż odbywają próby swojego death metalowego zespołu „Exterminator”. Nagle otrzymują niebywałą szansę, żeby zagrać jako support przed zespołem, który w młodości był dla nich wszystkim, ukształtował ich gusta muzyczne, sprawił, że sami zajęli się graniem. Jest tylko pewne „ale”: koncert ma być zwieńczeniem dożynek, a zespół, który mają poprzedzać, po latach nie jest już tym, czym był. Zachęceni odpowiednią kwotą przystają jednak na propozycję wójta. Pojawia się również iskierka nadziei na sukces i karierę. Raz podjętego zobowiązania nie da się już cofnąć, co z biegiem czasu i rozwoju akcji okazuje się dla zespołu zabójcze. Muzycy mogą albo zrezygnować (za równo z pieniędzy, jak i szansy na sukces), albo zmodyfikować repertuar, zdeptać honor, porzucić przekonania i zacząć grać „do kotleta” i na weselach. Zwycięży desperacja w pogoni za sławą czy zamknięcie się w garażu i porzucenie nadziei?

Splot zabawnych i absurdalnych gagów prowadzi do spektakularnego finału. Cała fabuła opowiedziana jest w formie retrospekcji przywoływanych przez frontmana zespołu i gitarzystę, Marcysia. Zwraca się on bezpośrednio do widowni, znajduje na sali prób, otoczony przez instrumenty muzyczne. Na widzów czeka miła niespodzianka: gitary i perkusje nie będą leżały nieużywane przez całe przedstawienie. Marcyś (Mariusz Witkowski), Jaromir (Artur Zawadzki), Lizzy (Tomasz Piątkowski) i Makar (Michał Maliszewski) nie symulują gry na nich, muzyka wykorzystana w przedstawieniu nie jest odtwarzana z playbacku, a grana na żywo przez aktorów! Wielkie gratulacje, zwłaszcza że na naukę były tylko dwa miesiące.

Przedstawienie jest niezwykle zabawne. W satyryczny sposób uchwycone są wszelkie „smaczki”, związane z robieniem kariery i polskim show biznesem. Często śmiejemy się sami z siebie. Dopiero na zakończenie przedstawienia aktorzy dają próbkę death metalu, choć akcja i dialogi krążą wokół niego przez cały czas. Jestem przekonana, że duża część widowni, zgromadzonej w Powszechnym podczas premiery, nie kojarzyła tego gatunku muzycznego z niczym poza „narzeczonym Dody”, co nie przeszkadzało śmiać się z podobnych sobie przedstawionych na scenie.

Piszącej te słowa szczególnie przypadła do gustu postać dziennikarki przeprowadzającej wywiad z zespołem. Śmiech do łez.

Przedstawienie nagrodzone zostało owacjami na stojąco. Według mnie całkowicie zasłużonymi.


Przemysław Jurek KOCHANOWO I OKOLICE

reżyseria: Aldona Figura
scenografia: Jan Kozikowski
muzyka: Krystian Kozerawski i Remigiusz Mielczarek

grają:
Piotr Lauks, Karolina Łukaszewicz, Michał Maliszewski, Tomasz Piątkowski, Barbara Szcześniak, Mariusz Witkowski, Artur Zawadzki

/zdjęcie i plakat - Teatr Powszechny w Łodzi

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież