Niedzielny wieczór, 11 grudnia miał należeć do Moskiewskiego Baletu, który w Teatrze Wielkim zaprezentował Dziadka do orzechów. Obiecano magię, inny świat i zniewalający talent. Czy rzeczywiście tak było?
Muszę przyznać, że muzyka Czajkowskiego jest w stanie oczarować każdego, nawet najbardziej opornego widza. Najzabawniejsze jest to, że większość z nas nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, jak popularne są motywy zapożyczone z jego utworów. Siedząc w sali teatru widziałam parę osób z oszołomionymi minami, myślącymi zapewne: Hej, ja to przecież znam!Jednak muzyka to nie wszystko.
Akt pierwszy opowiadający o Wigilii w domu Klary (głównej bohaterki) kończący się w momencie jej zaśnięcia był niestety trochę nudnawy. Sekwencje tańca zbiorowego wyglądały bardzo chaotycznie i ciężko. Punktem zwrotnym była dopiero walka z myszami, do historii w końcu wkracza akcja, trochę grozy i dziwnego lecz równocześnie intrygującego tańca wykonanego przez przerośnięte gryzonie. W czasie przerwy, widz pozostawiony jest z lekkim poczuciem niedosytu, jednak akt drugi wszystko zmienia. Oto bowiem główna bohaterka wkracza w świat snów i fantazji, spotyka kolejne postacie przedstawiające charakterystyczne kulturowo tańce-faworytką widowni była tutaj wykonawczyni tańca wzorowanego na chiński oraz jej dwaj niezwykle skoczni towarzysze. W tej części spektaklu widz nie może już narzekać na niedosyt tanecznego talentu, solowe partie głównych bohaterów naprawdę zachwycają. Moim osobistym ulubieńcem jest wykonawca roli tytułowego Dziadka do orzechów, zdecydowanie tancerz z największą dozą gracji jaką kiedykolwiek widziałam.
Przedstawienie kończy się w momencie przebudzenia Klary, która uświadamia sobie, że wszystkie przygody oraz poznane postacie (w tym piękny książę) były tylko snem.
Muszę przyznać, że na temat przedstawienia mam mieszane odczucia, zachwycający akt drugi traci odrobinę blasku przez nudnawą część pierwszą. Jednak zważając na to, że największy talent odtwórców głównych ról ukazał się w połowie spektaklu i tak już zostało do końca, było to wydarzenie warte obejrzenia. Mimo, że nie zostałam całkowicie wciągnięta w świat fantazji, poczułam trochę magii.
Zobacz także:
- Jezioro łabędzie w Teatrze Muzycznym (foto)
- Gaelforce Dance w Łodzi (foto)




Na co i gdzie warto pójść.
Zobacz co teatry proponują w maju.
Niezbędne informacje dla każdego kochającego teatr.