Kibice, którzy przybyli w słoneczne, niedzielne popołudnie na stadion Widzewa po meczu mogli być zadowoleni ze swoich ulubieńców. Nie dość, że Widzew wygrał do strzelił rywalom aż 4 bramki. Dzięki temu nadal jest w górnej połówce tabeli.
Początek meczu należał do piłkarzy z Białegostoku. Najaktywniejszy był Kupisz i to on w 14 minucie otworzył wynik spotkania. Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać. Dwie minuty później po dobrym podaniu Panki, Grzelczak zdecydował się na strzał z linii pola karnego i mieliśmy remis. Później gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska i nic nie zapowiadało kanonady jaką uraczą nas piłkarze obu drużyn w drugiej połowie meczu.
Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy, w 49. minucie gola po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzelił Madera. Niestety piłkarze Widzewa nie zdążyli jeszcze nacieszyć się z prowadzenia kiedy doskonałe podanie Frankowskiego na bramkę zamienił Kupisz. To nie był koniec wymiany ciosów. W 54. minucie kolejny dobre dośrodkowanie ze stałego fragmentu gry na bramkę zamienił Bieniuk. W 64. minucie po solowej akcji Okachiego do bezpańskiej piłki dopadł Budka i mocnym strzałem pokonał Barana. Ten sam zawodnik chwilę później uderzył z około 30 metrów jednak tym razem bramkarz gości był górą.
Po emocjonującym i ciekawym spotkaniu Widzew wygrał z Jagiellonią 4:2.
Radosław Mroczkowski (trener Widzewa): To dla nas bardzo ważne zwycięstwo i ważne punkty. Myślę, że dzisiaj nikogo oczy nie bolą od patrzenia na naszą grę, zwłaszcza w drugiej połowie. To był dobry mecz z wieloma sytuacjami. Zespół zmienił swój obraz po ostatnich dwóch spotkaniach, gdzie w ofensywie wyglądało to naprawdę słabo.Tabela jest tabelą, a nas interesują przede wszystkim punkty. Chcemy je zbierać i mieć ich jak najwięcej. Pewnie w końcowej fazie sezonu spojrzymy też na tabelę, ale teraz najważniejszy jest dla nas każdy kolejny mecz. Cieszymy się, że dzisiaj w meczu u siebie zdobyliśmy ich tyle ile było do zdobycia.
Czesław Michniewicz (trener Jagiellonii): Wynik mówi wszystko i każde dodatkowe słowo jest tutaj zbędne. Widzew wygrał zasłużenie. Gratulacje dla trenera i piłkarzy, którzy zdobyli cztery bramki. My nie potrafiliśmy tyloma odpowiedzieć. Strzeliliśmy dwie, ale jak się okazało w Łodzi to było za mało.Nasza gra obronna wygląda tak, że kryjemy w strefie, a mali przeszkadzają. Oni nie mają wygrać pojedynków główkowego z wyższymi wyraźnie od siebie zawodnikami a mają przeszkadzać w swobodnym nabiegnięciu na piłkę. Dlatego też m.in. Hermes był przy Bieniuku.Widzew jest silnym zespołem i trudno z nim wygrać. Obok Śląska, ma zespół o najlepszych warunkach fizycznych, co wykorzystuje w grze obronnej, jak i ofensywnej przy stałych fragmentach gry. Gdyby przeanalizować wszystkie bramki zdobyte przed meczem z nami, to właśnie cztery z pięciu padły w takich okolicznościach. Tego się spodziewaliśmy i tak było. Jeszcze wiele zespołów będzie miało wzloty i upadki i będzie takich kryzysowych sytuacjach jak dzisiaj jest Jagiellonia. Przegraliśmy dwa mecze tracąc w nich osiem bramek, nie wspominając o nieszczęsnym pucharze. Teraz musimy jak najszybciej z tego dołka się wydostać . Na razie są małe różnice punktowe w tabeli i 2-3 zwycięstwa mogą odmienić sytuację każdego zespołu.
Sebastian Madera(Widzew Łódź): - Cieszymy się ze zdobytych punktów i bramek. Było także dużo mankamentów w naszej grze. W pierwszej połowie daliśmy się kilka razy zaskoczyć i to mogło skończyć się różnie dla nas. Trzy punkty cieszą, jesteśmy wyżej, możemy spokojnie wyciągać wnioski z naszej gry
Widzew Łódź - Jagiellonia Białystok 4:2 (1:1)
Gole: 16. Grzelczak, 49. Madera, 54. Bieniuk, 65. Budka (Widzew) - 14. 52. Kupisz (Jagiellonia)
Widzew: Mielcarz, Ukah, Madera, Bieniuk, Dudu, Budka (87, Bartkowski), Pinheiro, Panka, Ostrowski (64, Okachi), Dzalamidze (77, Oziębała), Grzelczak.
Jagiellonia: Baran, Norambuena, Cionek, Skerla, Kukol (65, Burkhardt), El Sidqy, Grzyb, Hermes, Kupisz, Cetković (46, Frankowski), Plizga (81, Maycon).
Żółte kartki: Dzalamidze, Ukah (Widzew)




Zobacz, co ciekawego dzieje się w tym miesiącu.
