W meczu o "sześć punktów" ŁKS pokonał Cracovię. Wynik musi cieszyć, jednak gra nadal pozostawia wiele do życzenia.
Trudno nie było zauważyć, że na przeciwko sobie stoją dwie najsłabsze drużyny w naszej Ekstraklasie. Przez pierwsze 25. minut gra była bardzo szarpana i niewiele było składnych akcji. Nieco lepiej prezentowali się gospodarze.
Po rzucie wolnym i strzale Mięciela zaatakował ŁKS. W 26. minucie w ostatniej chwili obrońca Cracovii zażegnał niebezpieczeństwo pod swoją bramkę. ŁKS przycisnął i w 30. minucie strzelił gola. Kaczmarek dośrodkował, a Łukasiewicz pokonał bramkarza gospodarzy. W 42. minucie Cracovia mogła wyrównać. Po kombinacyjnej akcji van der Biezena ze Struną ten drugi strzelił tuż obok bramki Velimirovica.
W drugiej połowie gospodarze próbowali za każdą cenę wyrównać. Od pierwszym minut rozpoczął się szturm bramki ŁKS. W 61. minucie Kaczmarek z linii bramkowej wybił piłkę po strzale Niedzielana. Dziesięć minut później w podobny sposób wybito strzał Saganowskiego.
Ostatnie 15 minut to napór gospodarzy, którzy jednak nie mieli szczęścia pod bramką Velimirovica. Ostatecznie po słabym spotkaniu ŁKS pokonał Cracovię i już nie jest "Czerwoną latarnią" w naszej Ekstraklasie.
Cracovia - ŁKS Łódź 0:1 (0:1)
Gole: 30. Łukasiewicz
Cracovia: W. Kaczmarek - Struna, Radomski, Żytko, Nykiel, Višņakovs (67. Dudzic), Szeliga (71. Boljević), Bartczak, Kahlon (60. Niedzielan), Ntibazonkiza, van der Biezen.
ŁKS: Velimirović - Golański (67. Stefańczyk), Łabędzki, Klepczarek, M. Kaczmarek, Kascelan, Łukasiewicz, Papikjan (67. Smoliński), Mięciel, Szałachowski (60. Szczot), Saganowski.
Żółte kartki: Żytko, Van der Biezen, Nykiel, Ntibazonkiza (Cracovia) - Klepczarek, Kascelan, Saganowski (ŁKS).
/fot. Łukasz Jakubiak www.stopkadr.pl




Zobacz, co ciekawego dzieje się w tym miesiącu.
