Od 16 maja do 5 września w Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów trwa Międzynarodowy Festiwal Chopinowski. Festiwalowe koncerty odbywają się w nietypowej plenerowej scenerii dziedzińca pałacowego szkoły muzycznej.W niedziele 27 czerwca odbył się czwarty z dziewięciu zaplanowanych koncertów. Fragment repertuaru naszego najwybitniejszego kompozytora epoki romantyzmu, zaprezentował tym razem profesor Tadeusz Chmielewski wykładowca Akademii Muzycznej.
Profesor Chmielewski to człowiek o bardzo bogatym dorobku artystycznym, jest laureatem licznych konkursów i festiwali. Współpracował min. z takimi artystami jak Wanda Wiłkomirska i Vadim Brodski. Podczas niedzielnego koncertu usłyszeliśmy dziewięć utworów Fryderyka Chopina wśród których były: nokturn, trzy mazurki, dwa walce, jeden polonez, jedna ballada i jedno scherzo.
Z góry muszę zaznaczyć że jestem najzupełniej przeciętnym „zjadaczem muzyki poważnej” więc wszystkie moje komentarze i ewentualne oceny będą wyrażane z pozycji laika. Doskonałym według mnie pomysłem jest odbywanie tego rodzaju koncertów w plenerze. Na wskroś romantyczna muzyka Chopina niemal domaga się miejsc otwartych, swobodnych gdzie prawie namacalnie możemy obcować z pięknem przyrody.

Nostalgiczny Nokturn ES-dur grany jako pierwszy, wprost idealnie zgrywał się z szumem pobliskich drzew a południowe słonce nadawało całej scenerii jeszcze piękniejszego wyrazu. Ten świetnie wszystkim znany (jeżeli nie z nazwy to chociażby ze słyszenia) utwór był idealnym preludium wprowadzającym słuchaczy zadumę i podniosłość która jest tak charakterystyczna dla utworów Chopina. Później mogliśmy usłyszeć żywiołowe i taneczne walce oraz mazurki. Na wyróżnienie zasługuje doskonałe wykonanie Ballady g-moll op.23. Ten niezwykle wzruszający utwór większość z nas poza salami koncertowymi mogła usłyszeć w filmie „Pianista”. Pamiętna scena kiedy Władysław Szpilman wykonuje go mistrzowsko przed przypadkowo spotkanym oficerem Wermachtu który go później ratuje. Koncert zakończył bardzo dynamiczny Polonez As-dur. Zakończył go jednak tylko na chwile bo publiczność jeszcze trzy razy wywoływała grającego. Parafrazując słowa prof. Tadeusza Chmielewskiego, by grać Chopina nie wystarczy posiadać dobry warsztat i trzymać się zapisu nutowego, ale przede wszystkim zrozumieć to co chciał On wyrazić przez swoją muzykę i improwizować. Patrząc na przejęcie z jakim Chmielewski wykonywał kolejne utwory muszę przyznać że w pełni stosował się do własnych zaleceń.
Przyciągnięci muzyka przechodnie, przystawali przed brama i oglądali niecodzienne widowisko. O sile oddziaływania naszego muzycznego wieszcza niech świadczy fakt że wśród przypadkowych słuchaczy zebrała się również całkiem liczna grupa młodych ludzi z okolicznych kamienic. Byli naprawdę zainteresowani!
Chopin powiedział kiedyś: „Najdziwniejszym z ludzi jest geniusz: ten tak daleko w przyszłość wybiega, że ginie z oczu ludzi z nim żyjących, a nie wiadomo, które pokolenie pojąć go zdoła” Kiedy słucha się jego utworów trudno się z tym zdaniem nie zgodzić. Być może jesteśmy zaledwie kolejnym pokoleniem próbującym zrozumieć jego niezwykłą wrażliwość.
Następny koncert festiwalowy już w niedzielę 11 lipca o godzinie 17. Na fortepianie zagra Beata Cywińska a wtórował jej będzie Stanisław Kierner (baryton).
| |
|
|
| |
|
|
| |
|
|
| |
|
|
| |
|
|
Zobacz także:
- Międzynarodowy Festiwal Chopinowski w Łodzi - program koncertów





26 kwietnia Czwarta Łódzka Noc Muzyki -
Kluby, terminaż, koncerty, informacje.