poniedziałek, 21 maja 2012

Ostatnia aktualizacja:01:38:00 AM GMT



juwe2012pp

Lokalizacja: Literatura Wydarzenia Salon Ciekawej Książki w Łodzi (foto)

Salon Ciekawej Książki w Łodzi (foto)

puls7_026Od 9 do 11 grudnia w Łodzi odbywał się Salon Ciekawej Książki. I tu warto zadać sobie najprostsze pytania - po co? Dla kogo to? Czemu tak źle to wszystko wyszło?

Pierwsze co się narzucało spoglądając na kolejne stoiska, to chaos - brak myśli przewodniej całego przedsięwzięcia, a przecież takie na wstępie było.

Mieliśmy tu kilka wydawnictw dla dzieci, dwa stoiska z komiksami, sporo stoisk łódzkich wydawnictw, hurtownie książek, antykwariaty (sprzedaż z pudeł - sic!) i ciut innych. Wśród tych "innych" brakowało ośmiu z dziesięciu największych. Jedynie PWN i Znak w jakiś sposób się zaprezentowały (Znak głownie publikacjami pop i dla dzieci). Pytanie - gdzie W.A.B., Czarne, Rebis, Amber, Literackie, Świat Książki, Prószyński i S-ka, Muza, Albatros i inni?

Mówi się - pierwsze koty za płoty, pierwsze nie musi być udane. Łódź to rzekomo miasto kreatywne i naprawdę niewiele potrzeba było, aby zaprosić "te ważniejsze" wydawnictwa (warunki preferencyjne, "nękanie" wydawców, promocja wydarzenia). Sam wiem, że kilku z nich dałoby się namówić, gdyby była taka potrzeba. Co za tym by poszło? Chociażby ilość odbiorców. Przez trzy dni snuli się ledwie garstkami po hali. Na spotkania autorskie, których nie brakowało (kolejny zarzut brak wielkich nazwisk, a wśród głownie promowanych brak np. Jacka Podsiadło - sprawdźcie ulotki, na którego przyszło może z piętnaście osób) przybywało kilka-kilkanaście ciekawskich. Sam byłem świadkiem spotkania, w którym wzięły udział poza organizatorami tylko dwie osoby. Oczywiście były i takie spotkania, jak z Andrzejem Sapkowskim, gdzie wejść nie można było, ale to margines. I ta pani lub pan, którzy przerywali dyskusje komunikatami od organizatorów. Coś niezwykle denerwującego.

Być może łodzianom nie zależy na literaturze. Może słaby wynik frekwencji to także fama - nie warto iść, nie ma nic ciekawego - jaka rozeszła się już pierwszego dnia targów. Rok temu pojawił się pomysł, w którym ja także uczestniczyłem i któremu sekundowałem - będą targi książek w Łodzi. Przez chwilę pojawiło się hasło - targi wydawnictw popularnych, książek s-f, fantasy, romansów, horrorów, thrillerów. Zaprosić Sapkowskiego, Grocholę, Szwaję, Krajewskiego etc. Nie porównywać się do Warszawy czy Krakowa. Nie próbować robić kalekiej kalki. I... Tak pierwsza edycja niestety kaleką kalką była. A po prostu trzeba było spytać kilka osób, które "wiedzą o co chodzi", aby było dobrze i głośno. Wciąż proponuję zamienić Salon Ciekawej Książki na Targi Literatury Popularnej. I tak zapewne nikt tego głosu nie będzie słyszał...

Zobacz także:

- V Festiwal Puls Literatury (foto+wideo)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież