wtorek, 16 września 2014

Ostatnia aktualizacja:06:55:56 AM GMT

Lokalizacja: Film Recenzje filmów Syberiada polska – recenzja

Syberiada polska – recenzja

syberiadaJanusz Zaorski po sześciu latach przerwy powraca do reżyserii. Jego Syberiada polska, którą od kilku dni możemy oglądać w kinach w pewien sposób nawiązuje do największego jak dotąd dzieła twórcy – Matki królów, za które artysta ten został obsypany wieloma nagrodami. Należy jednak pamiętać, że ów dramat powstał przeszło 30 lat wstecz. W międzyczasie Zaorski tworzył różne dzieła (m.in. komedię Piłkarski poker), które jednak w żaden sposób nawet nie zbliżyły się do tytułu, który otrzymał m.in. nagrodę Złotego Lwa na festiwalu w Gdyni, czy Srebrnego Niedźwiedzia na Berlinale. Rodzi się zatem pytanie, czy najnowszy obraz reżysera również ma szanse na taki wielki sukces?

Syberiada polska to jedna z największych rodzimych produkcji ostatnich lat. Nakręcony z rozmachem epicki obraz przedstawia losy Polaków deportowanych w czasie II wojny światowej na Syberię. W tym miejscu warto podkreślić, że jest to pierwsze dzieło w naszej kinematografii, które dotyka tego tematu właśnie. Głównymi bohaterami Syberiady… jest polska rodzina Dolinów, której losy obserwujemy z perspektywy starszego syna Staszka (Paweł Krucz). Akcja filmu rozpoczyna się 1 września 1939 roku, kiedy to młody Dolina wraz ze swoją przyjaciółką Cenią (Agnieszka Więdłocha) beztrosko bawią się nad jednym z polskich jezior. Niestety sielanka ta nie trwa zbyt długo – młodzi są świadkami zbombardowania pobliskiego mostu. Następnie akcja przenosi się do dnia 17 września, czyli do daty kiedy rozpoczęła się inwazja ZSRR na Polskę. Kolejne obrazki ukazują już zsyłkę rodziny do obozu Kalucze, gdzie chłopak trafia wraz z ojcem (Adam Woronowicz), matką (Urszula Grabowska) i młodszym bratem. Problemy nie kończą się jednak tylko na deportacji, na domiar złego komendantem nowego domu Dolinów jest sowiecki żołnierz Sawin (Andrey Zhurba), który otwarcie przyznaje, że nienawidzi Polaków. Wszystkich mieszkańców Kaluczy czeka długa walka o przetrwanie.

Niekwestionowanym atutem najnowszego obrazu Janusza Zaorskiego są z pewnością przepiękne zdjęcia przedstawiające cudowne syberyjskie krajobrazy. Warto dodać, że część z nich była kręcona w Krasnojarsku, więc można zazdrościć obsadzie, że miała okazję pracować w takim miejscu właśnie – mroźnym i niekiedy przerażającym, ale także i niepowtarzalnym. Mimo, iż głównymi bohaterami produkcji jest rodzina Dolinów, to na ekranie pojawia się także wiele postaci pobocznych. Najjaśniejszą z nich wydaje się być Irena – matka trójki dzieci, która w heroiczny sposób walczy o jak najlepszy dla nich byt. Postać odgrywana przez Sonię Bohosiewicz, to Matka Polka, która nie zawaha się przed niczym, byleby tylko mieć cień nadziei na przeżycie. I właśnie to jest siłą filmu: bohaterstwo. Może nie takie dosłowne, jakie wszyscy znamy z wielu produkcji o podobnej tematyce, chodzi tu bardziej o bohaterów, którzy nie chcą ginąć w imię wyższych wartości, a zwyczajnie starają się przetrwać i ocalić największy dar jaki posiadają. Tym darem oczywiście jest życie. Plusem, który można zapisać przy tym tytule jest także charakteryzacja, która naprawdę imponuje. Świetnie dopasowuje się ona do zdjęć, tworząc wizualny majstersztyk – może pozaq efektami specjalnymi.

Ścieżka muzyczna autorstwa Krzesimira Dębskiego dodaje dodatkowo audialnego smaczku, więc bez wątpliwości stwierdzam, że strona techniczna Syberiady polskiej przewyższa tę merytoryczną. No właśnie, najsłabszym elementem historii wydaje się być serce filmu, czyli scenariusz. Pod nim podpisali się panowie Michał Komar i Maciej Dutkiewicz. Nazwisko pierwszego za bardzo nic mi nie mówi, natomiast jego kompan, to człowiek, który w 1999 roku zachwycił część widowni sensacyjną komedią Fuks. Co zaskakujące, Dutkiewicz podobnie jak Zaorski przez wiele lat nie zajmował się fabułami, więc on także powraca do pracy po dłuższej przerwie. Niestety ten powrót nie jest imponujący. Największymi bolączkami scenariusza są schematy i pewnego rodzaju dłużyzny. Historię ogląda się wprawdzie całkiem przyjemnie, ale nie ustrzeżono się przewidywalności i infantylności, które psują całokształt. Dobry wizerunek unicestwiają także papierowe postaci, których charakter z góry jest określony – brak tu tajemniczości, czy jakiegoś elementu zaskoczenia. Winę za taki obrót spraw ponoszą oczywiście obaj panowie, nie sam Dutkiewicz. Co zaś do Zaorskiego, to reżyser po przerwie zaprezentował się przyzwoicie. Próbuje prowadzić opowieść według własnego klucza, wprawdzie niejednokrotnie wkracza on w ślepą uliczkę, ale jakoś udaje mu się z niej wydostać i wskakuje na właściwe tory. Przykładem takiego błądzenia, jest chociażby wyprawa Jana Doliny w poszukiwaniu lekarstw dla małżonki.

Syberiada polska na tle innych współczesnych historycznych polskich produkcji prezentuje się naprawdę przyzwoicie. Lekko ponad dwie godziny seansu upływają całkiem miło, film momentami bawi, momentami wzrusza, choć oczywiście twórcy nie ustrzegli się stereotypizacji. Nie jest to może obraz, który na stałe wejdzie do kanonu filmu polskiego, ale jestem przekonany, że jeśli ktoś zdecyduje się na wydanie pieniędzy na kinowy bilet nie będzie tej decyzji żałować.

Kino_CHARLIE_logo_kina

Seans obejrzany, dzięki uprzejmości Kina Charlie. Polecamy i zapraszamy!

Więcej recenzji na Plastrze Łódzkim!

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

BANER_281212_kopia