czwartek, 21 sierpnia 2014

Ostatnia aktualizacja:06:55:56 AM GMT

Lokalizacja: Film Recenzje filmów Tożsamość - recenzja

Tożsamość - recenzja

Dr Martin Harris (Liam Nesson) przyjeżdża z żoną na konferencję naukową do Berlina. Niestety zły los sprawia, że w wyniku wypadku samochodowego zapada w czterodniową śpiączkę. Gdy budzi się w szpitalu, okazuje się, że świat stanął na głowie. W żaden sposób nie może udowodnić swojej tożsamości. Żona go nie rozpoznaje, a jego miejsce zajmuje obcy mężczyzna.

Czy to możliwe, żeby umysł spłatał mu taki figiel, że sam nie wie kim jest? A może uderzenie w głowę sprawiło, że zwariował. Czy na jego życie czyhają zabójcy, czy to tylko wytwór jego imaginacji? W rozwiązaniu zagadki doktorowi pomoże nielegalna imigrantka z Bośni (Diane Kruger) oraz były oficer Stasi (Bruno Ganz).

Autorzy scenariusza nie wysilili się nadmiernie. Mocno posiłkowali się filmowymi hitami. Stworzyli zlepek, który choć dość dobry, to nie umywa się jednak do klasyków. Mamy tutaj widoczną jak na dłoni inspirację „Franticiem” Polańskiego. Amerykański doktor przylatuje z żoną do europejskiej stolicy, gdzie zmuszony jest prowadzić śledztwo, w którym pomaga mu piękna dziewczyna. Rozwiązaniem zagadki okazuje się walizka, a właściwie jej zawartość. W przypadku „Frantica” bagaż został zamieniony, w „Tożsamości” zapomniany z lotniska. To jednak nie jedyna różnica. Nesson po prostu nie jest Fordem, choć stara się jak może, żeby dorównać swojemu poprzednikowi. Poza tym Polański miał świeży pomysł, Jaume Collet-Serra powiela sprawdzone elementy, licząc na sukces.

W obrazie pobrzmiewają również echa „Tożsamości Bourne’a”, „Pamięci absolutnej” i filmów Hitchcocka. Oczywiście lepiej dążyć do najlepszych, niż obniżać loty. Początek filmu zapowiada się z resztą całkiem obiecująco. Może nie jest to „trzęsienie ziemi”, ale produkcja wzbudza zainteresowanie i widz zaczyna z przejęciem śledzić losy bohatera. Twórcy pozwalają mu nawet polubić samotnego i zagubionego w mrocznym, zimowym Berlinie doktora Harrisa. Możemy przymknąć oko na kilka nieścisłości i nielogiczności. Końcówka filmu jest chyba jednak przekombinowana.

Do kina pójść warto, pod warunkiem, że nastawimy się na rozrywkę. Dobrą, ale nie porywającą.

Zobacz też inne recenzje filmów

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

BANER_281212_kopia