poniedziałek, 20 listopada 2017

Ostatnia aktualizacja:10:59:16 AM GMT

baner_2180x400_px

Lokalizacja: Film Recenzje filmów Pierwszy śnieg - recenzja

Pierwszy śnieg - recenzja

pierwszysniegHarry Hole to literackie dziecko najpopularniejszego aktualnie autora skandynawskich kryminałów – Jo Nesbo. „Pierwszy śnieg” jest siódmą z jedenastu części cyklu. W stolicy Norwegii – Oslo – dochodzi do makabrycznych zabójstw młodych kobiet. Na miejscu zbrodni sprawca pozostawia ulepionego bałwana. Hole, uznawany w branży policyjnej za jednego z najlepszych detektywów, podejmuje się schwytania mordercy.

W wersji reżyserskiej „Pierwszy śnieg” trwał ponad dwie i pół godziny. Producenci, niepocieszeni tym faktem, kazali skrócić film do maksymalnie dwóch godzin. I tak też się stało. W konsekwencji nie wyszło to produkcji na dobre. Historia dostarcza nam wielu wątków, jednak niewiele z nich zostaje sfinalizowanych. Twórcy nie wiedzieli, czy chcą zrobić film o detektywie, czy o seryjnym mordercy. Sam Harry Hole jest tu cieniem policjanta, a nie doświadczonym i cenionym inwigilatorem. Nie ma tu żadnej sceny pokazującej fenomen głównego bohatera. Czytelnicy powieści Jo Nesbo na pewno wiedzą, że Hole to utalentowany śledczy, jednak przypadkowy widz głowi się, co takiego porywającego jest w jego osobowości.

Pomimo kilku zgrzytów „Pierwszy śnieg” ogląda się z zapartym tchem. Pierwsza godzina filmu jest stylowym thrillerem. Napięcie budowane jest powoli. Bohaterowie ciekawie napisani. Klimat Oslo i okolic jest pięknie sfotografowany. Odtwórca roli Harry'ego Hole'a – Michael Fassbender – nie tyle dobrze dopasowany, co w świetnej formie. Aktor nadaje postaci odpowiedni ton. W jego oczach widać zmęczenie i życiowe rozczarowanie (porzucenie przez ukochaną kobietę, problem uzależnienia od alkoholu).

Druga godzina filmu to już szybki kolaż ujęć, który nieco nadwyręża konsekwentnie budowany klimat. Od tego właśnie momentu doskonale widać, że duża ilość nakręconego materiału została bezsensownie wyrzucona. Postaci grane przez Rebeccę Ferguson, Vala Kilmera i J. K. Simmonsa, choć dobrze przedstawione, nie wybrzmiewają tak jak powinny. Samo zakończenie jest nieadekwatne do tego, czym uraczono nas na początku. Twórcy najpierw podkręcają atmosferę, droczą się z widzem, aby w ostatnich minutach sprowadzić wszystko do banału.

Reżyser Tomas Alfredson, mający na koncie świetne „Pozwól mi wejść” i jeszcze lepszego „Szpiega”, chciał zrobić coś więcej niż tylko poprawny film. Jakbyśmy mieli możliwość zobaczenia wersji nieokrojonej, jego talent na pewno nie uszedłby naszej uwadze. Śledzę jego poczynania i widzę, że facet przykłada rękę do detali, lubi bawić się szczegółami, potrafi wyważyć emocje i uderzyć z odpowiednią siłą. W przypadku tego filmu zapewne nie wszystko poszło tak, jakby chciał.
   
„Pierwszy śnieg” mógłby być czymś więcej niż tylko poprawnym filmem. Miejmy nadzieję, że przy drugiej części (a na pewno takowa powstanie) twórcy oddadzą pałeczkę reżyserowi i pozwolą mu na pozostawienie potrzebnych detali. Harry Hole w wykonaniu Fassbendera, w opozycji do tego, co mówią fani literatury Nesbo, zasługuje na kolejny film.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież