Tym razem środowa Polówka w Parku Poniatowskiego zaserwowała widzom prawdziwą dawkę europejskiego kina. Wyświetlona czarna komedia, to czeska produkcja z 1997 roku pt. Guzikowcy.Jest to zbiór krótkich historii z życia przeciętnych ludzi. Jednak prezentowane urywki wzbudzają zarówno zdziwienie widzów, jak i śmiech. Pozornie proste decyzje, spotkania i rozmowy stają się niezwykłym studium na temat konstrukcji emocjonalnej człowieka. Każda nowa sytuacja przynosi niezwykłe rozwinięcie i zaskakujące zakończenie. Wszystkie historie scalone są łącznikiem, którym jest radio lub przestrzeń czasowa.
Film ma konstrukcję uzupełniających się wątków i przeplatających akcję słów czy gestów. Widzowi zaproponowano swoistą grę. Guzikowcy to m.in historia pilotów, którzy lecą, by zrzucić bombę atomową na Hiroszimę czy taksówkarza, który objeżdża z parą kochanków całe miasto. Poznajemy także los mężczyzny chcącego przyłapać żonę na zdradzie i obserwujemy spotkanie rodziców zakochanych dzieci.
Dzieło Petra Zelenki, który także pojawia się na ekranie, jest pełne zaskakujących momentów i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Publiczność jednak może dopatrzeć się w tych rozmaitych wątkach nuty goryczy, która wypełnia bohaterów. Osobiste porażki, brak dostępu do prawdy i zwyczajna ludzka naiwność sprawiają, że bohaterowie nie mogą osiągnąć pełni szczęścia. Po obejrzeniu można mieć wrażenie, że mimo wielkich starań i pozornej kontroli jaką mamy nad życiem i tak wszystko zależy nie od nas, a od przewrotnego losu.
Widzom Polówki najbardziej spodobał się moment, w którym mężczyzna w średnim wieku zaraz po kłótni z żoną idzie na tory. Kładąc się na nich czeka na nadjeżdżający pociąg tylko po to, by móc splunąć na jego tablicę. Najpierw były salwy śmiechu, potem zapadła cisza.



Zobacz na co warto iść do kina.
Nie zapomnij o najciekawszych premierach w nadchodzącym miesiącu.
ABC każdego miłośnika filmu. Adresy, ceny biletów itp. 